Milton Friedman powiedział, że inflacja jest tą formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy. Dodruk pieniędzy to zwykłe oszustwo, które powinno być tak samo karane, jak produkcja fałszywych pieniędzy. Każdego roku Polacy tracą fortunę poprzez niewidzialny podatek. A co z językiem potocznym? Warto wspomnieć o tym, że już teraz językoznawcy dopuszczają użycie w bierniku formy tą w swobodnych, potocznych rozmowach. Możemy więc powiedzieć do kolegi rzuć mi tą piłkę, podaj tą sól, ale w sytuacjach bardziej oficjalnych i w polszczyźnie pisanej poprawne będą tylko formy rzuć mi tę piłkę, podaj mi tę sól. John Marshall (1755 – 1835) – prawnik i polityk amerykański. O Kancelarii Kancelaria Podatkowa Szczecin Sp. z o.o. powstała we wrześniu 2009 roku. Uprawnienia doradztwa podatkowego i wpis jako spółka doradztwa podatkowego na liście Ministerstwa Finansów otrzymała 18 sierpnia 2010 roku. Obecnie posiada już wieloletnie doświadczenie Idealnym systemem polityczno – ekonomicznym jest liberalny kapitalizm. To jest system, w którym ludzie współdziałają nie jako kaci i ofiary, ani jako panowie i służba, ale jako handlowcy, z nieprzymuszonej, wolnej wymiany dóbr dla wzajemnej korzyści. Autor: Ayn Rand; Inflacja jest tą formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy. Inflacja na poziomie 8,6%? Odczuwalny wzrost cen jest znacznie większy! Wystarczy spojrzeć co się dzieje z produktami spożywczymi - niektóre zdrożały nawet o 60-70 proc. w skali roku! Drożyzna W przepisach ustawy o VAT znajdują się zapisy mówiące o podwyższonej stawce sankcji podatkowej w wysokości 100%. Podwyższona stawka stosowana jest w odniesieniu do sytuacji, w których podatnik świadomie uczestniczy w oszustwach podatkowych – zawyża kwotę podatku naliczonego, odliczając VAT od faktur, które: RT @KONFEDERACJA_: .@JkmMikke: Inflacja jest tą formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy. Precz z socjalizmem! 06 Aug 2022 fmVURJd. 5/5 (3) Pełzająca albo galopująca; wewnętrzna albo endogeniczna; otwarta, tłumiona lub jawna. To nie określenia choroby zakaźnej. To rodzaje inflacji. Jej pojęcie leży u podstaw większości dziedzin finansowych a wpływ na gospodarkę jest trudny do przecenienia. Nie da się znaleźć wiadomości ekonomicznych, które nie wspominałyby o inflacji. Dlatego warto przypomnieć sobie co dokładnie oznacza i jak kształtuje naszą rzeczywistość. Czym jest inflacja? Według podręcznikowej definicji inflacja to proces wzrostu poziomu cen w gospodarce, skutkiem którego jest spadek siły nabywczej pieniądza krajowego. Innymi słowy określa w jakim tempie wszystko drożeje a nasze pieniądze tracą wartość. Na temat przyczyn inflacji napisano niezliczoną liczbę mądrych książek i artykułów. Wszyscy są jednak zgodni, że do głównych czynników powodujących jej wzrost można zaliczyć: nadmierne drukowanie pieniędzy przez bank centralny, niezrównoważony budżet państwa (więcej wydatków niż przychodów), wzrost kosztów produkcyjnych (na przykład paliwa) ograniczający popyt, wadliwą strukturę gospodarki. Inflację można też importować, czyli podnosić koszta produkcji wraz z podnoszeniem cen artykułów sprowadzanych do kraju. Oczywiście na wzrost inflacji ma wpływ jeszcze wiele innych czynników makro i mikroekonomicznych. Skutki rosnącej inflacji znane są ekonomistom aż za dobrze – historia zaprezentowała ich pełną paletę w ciągu ostatnich stu lat. Do najczęściej występujących należą: spadek wartości zobowiązań i wierzytelności – czyli dziś rano za 3 złote kupimy chleb a wieczorem za tą samą kwotę tylko bułkę “redystrybucja siły nabywczej na korzyść emitującego pieniądz (zwykle rządu bądź podległej mu organizacji) kosztem reszty użytkowników” – jak czytamy na stronach NBP . Milton Friedman określał to prościej: “Inflacja jest formą podatku, który można nałożyć bez ustawy” [tygodnik “Observer” 22/09/1974]. wzrost cen dóbr i zasobów, których ceny pozostają stałe – ludzie wyzbywają się bowiem słabego pieniądza i lokują oszczędności w inny sposób, np. w złocie Skutkiem każdej niekontrolowanej inflacji przekraczającej prognozy są rosnące kolejki, nierównowaga na rynku, kupowanie na zapas, spekulacja, nielegalne zaopatrzenia i przekupstwa. Jak już było wspomniane na początku, inflacja dzieli się na wiele rodzajów, która to taksonomia żywcem przypomina określenia używane w medycynie. Jest więc deflacja, czyli inflacja ujemna, inflacja pełzająca (do 5% rocznie), krocząca (5 do 10% rocznie), galopująca i hiperinflacja; popytowa, pieniężna i kredytowa a nawet cywilizowana i barbarzyńska. Takich miłych dla ucha określeń jest znacznie więcej, dzięki czemu jest chyba najbarwniejszym terminem w całej ekonomii. Inflacja a banki centralne Większość banków centralnych stawia sobie co roku cele inflacyjne, które następnie stara się realizować. Monitorując rynek obserwuje zmiany inflacji, a jeśli przekraczają one zakładane progi – bank centralny musi interweniować. Zazwyczaj odbywa się to poprzez podniesienie stóp procentowych w celu ograniczenia wzrostu cen. Co ciekawe, większość banków centralnych działających w ramach globalnego rynku bardziej od inflacji obawia się deflacji, oznaczającej kurczenie się gospodarki. Zabawne i straszne fakty na temat inflacji Historia XX wieku pełna była dramatycznych kryzysów ekonomicznych, wywołanych głównie przez obie Wojny Światowe. Jednak nawet w XXI wieku nie brakuje przykładów zgubnych skutków rozpędzonej inflacji. W okresie międzywojennym wartość marki w Rzeszy Niemieckiej zaczęła dramatycznie spadać. Znane są archiwalne obrazki ludzi płacących za bochenek chleba koszem pełnym pieniędzy. W 1923 roku, u szczytu wielkiego kryzysu, za znaczek pocztowy należało zapłacić 500 miliardów marek. Jeszcze bardziej astronomiczne wartości przybrała inflacja na Węgrzech tuż po II Wojnie Światowej. Miesięczna skala inflacji wynosiła tam 41,9 biliarda procent. Oznaczało to podwajanie się wysokości cen co 15 godzin! Podczas denominacji i wprowadzania forintów w sierpniu 1946 roku przelicznik z pengö (ówczesnej waluty) wynosił 1 do 400 kwadryliardów (400 tysięcy kwadrylionów, 4 i 29 zer) pengő. Z inflacją przegrał też rząd Zimbabwe w 2008 roku. W szczytowym okresie jej poziom wynosił 50 miliardów procent miesięcznie a bank centralny, chcąc uchronić kraj przed całkowitą zapaścią, dopuścił do obiegu waluty krajów ościennych. Są jednak kraje, które manipulują inflacją w bardziej przemyślny sposób. W marcu 2018 roku bank centralny Wenezueli, borykającej się z narastającym kryzysem, zasugerował, że rozwiązaniem galopującej inflacji będzie… ucięcie trzech zer z każdej kwoty. Proste i skuteczne! Z kolei finansiści na Filipinach, stając w obliczu inflacji przekraczającej ich prognozy, znaleźli lepszy sposób. Postępując według starej zasady, że nie wygrywa ten, na którego głosowano ale ten, który liczy głosy – wymienili niekorzystne wskaźniki, służące do obliczenia podstawy inflacji i stał się cud – jej poziom znalazł się w oczekiwanych ryzach. Jak widać należy po prostu wiedzieć gdzie co podstawić, a rachunek będzie się zgadzał. Krzysztof Kolany2010-12-30 06:01główny analityk 06:01„Inflacja jest formą podatku, który można nałożyć bez ustawy” – mawiał Milton Friedman. Gdy ceny benzyny zbliżają się do 5 zł/l, a żywność drożeje w średnim tempie 5% rocznie, kwestia przyczyn inflacji nabiera coraz większego znaczenia. Wzrost cen dóbr i usług w gospodarce jest namacalnym śladem zjawiska, które ekonomiści nazywają inflacją. Inflacja jest procesem spadku siły nabywczej pieniądza, którego wszyscy doświadczamy za sprawą rosnących kosztów życia. Lecz to nie dobra materialne stają się warte więcej, lecz pieniądz, za które je nabywamy, traci swą siłę nabywczą. A ponieważ współczesny pieniądz jest kontrolowany przez państwo, to przedstawiciele władz ponoszą główną odpowiedzialność za postępującą utratę jego wartości. Zasób pieniądza w Polsce (czyli podaż pieniądza) na koniec listopada wyniósł 763,35 miliarda złotych – to suma wszystkich bankowych depozytów, gotówki w obiegu i kasach banków. W ciągu 12 miesięcy suma ta zwiększyła się o 9,1%, czyli o 63,5 mld złotych. W tym samym czasie wartość wszystkich dóbr i usług finalnych wytworzonych w Polsce (czyli PKB) zwiększyła się nominalnie o ok. 4,7%. Wynika z tego, że pieniądza przybywało szybciej niż realnie istniejących dóbr. Zgodnie z prawem popytu i podaży większa ilość oferowanego produktu (pieniądza) przy relatywnie mniejszej ilości towarów i usług skutkowała wzrostem cen tych ostatnich. Zmalała więc jednostkowa wartość każdej złotówki, za którą dziś można kupić mniej dóbr niż jeszcze rok temu. Główny Urząd Statystyczny oszacował skalę deprecjacji polskiego pieniądza na 2,8% w ujęciu rocznym. Z powodu szybkiego przyrostu podaży pieniądza obecna stuzłotówka ma identyczną siłę nabywczą co 97,27 złotych sprzed 12 miesięcy. Skąd się biorą pieniądze? Każde dziecko wie, że pieniądze biorą się z banku. A skąd bank ma pieniądze? Otóż we współczesnym systemie finansowym każdy bank na unikalne prawo do produkowania pieniędzy. Działa tu mechanizm zwany „mnożnikiem kreacji pieniądza”. Jeśli Nowak ulokuje w banku tysiąc złotych, to z tych pieniędzy bank udzieli Kowalskiemu kredytu za 965 złotych (3,5% odprowadzając na rachunek NBP z tytułu rezerwy obowiązkowej). Następnie Kowalski wyda te pieniądze, kupując np. gwoździe w sklepie Gwoździńskiego. W ten sposób pieniądze uległy „cudownemu rozmnożeniu”, bowiem Nowak i Gwoździński będą mieli razem złotych. Gdy Nowak i Gwoździński pójdą na zakupy, wykreują dodatkowy popyt na towary, który zacznie podnosić ceny w całej gospodarce. Tak właśnie dzięki kreacji pieniądza przez banki rodzi się inflacja. Jednakże banki nie mogą kreować pieniądza bez ograniczeń. Limity narzucają im władze monetarne, które przy pomocy rozmaitych narzędzi kontrolują wzrost podaży pieniądza i pośrednio decydują o skali inflacji w gospodarce. W Polsce odpowiedzialność spoczywa na Radzie Polityki Pieniężnej, która zgodnie z prawem ma obowiązek prowadzenia takiej polityki, aby inflacja ustabilizowała się na poziomie 2,5% rocznie. Tyle że część członków RPP (zarówno tej jak i poprzedniej) często wymiguje się od swych ustawowych obowiązków i optując za niedostatecznie restrykcyjną polityką przyzwala bankom na wykreowanie większej ilości pieniądza, co po pewnym czasie przekłada się na wyższą inflację. Współcześnie podstawowym instrumentem polityki pieniężnej jest ustalanie przez bank centralny stóp procentowych, które mają bezpośredni wpływ na poziom oprocentowania kredytów i depozytów. Im wyższe stopy, tym mniejsza skłonność do zaciągania kredytów, co przekłada się na wyhamowanie wzrostu podaży pieniądza. Gdy stopy zbyt długo pozostają zbyt niskie, to ludzie chętniej się zadłużają, pozwalając bankom na większą produkcję pieniądza, co zazwyczaj prowadzi do wyższej inflacji. Tzw. stawka referencyjna NBP ustalana przez Radę Polityki Pieniężnej od czerwca 2009 roku wynosi 3,50% i jest najniższa w historii III RP. Przez całą drugą połowę 2010 roku większość członków Rady ignorowała narastającą presję inflacyjną (w postaci przyspieszającej produkcji pieniądza) i wbrew oczekiwaniom wielu ekonomistów ani razu nie podniosła stóp procentowych. Skutkiem tych decyzji jest ostatnie przyspieszenie inflacji, widoczne w postaci coraz szybciej rosnących cen. Krzysztof Kolany Analityk Źródło: “ Inflacja jest tą formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy. Milton Friedman ” Inne cytaty Autora Losowy cytat Pieniądze i bogactwo Władza Średnia ocena: Głosów: 11 Dodano: 2018-05-11 „Inflacja jest tą formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy” – zauważył przed laty Milton Friedman. Niestety, wiele wskazuje na to, że cytat ten zbyt dobrze znają polscy politycy i niektórzy członkowie RPP. O tym, że inflacja w Polsce szaleje wie każdy, kto remontuje mieszkanie, buduje dom, jeździ samochodem lub po prostu robi zakupy w sklepach i na bazarach. I nie chodzi o te oficjalne cztery procent z hakiem. Wiele produktów i usług podrożało przecież o 10 proc., niektóre o kilkanaście proc., a cena innych skoczyła w górę o kilkadziesiąt procent. © ℗ Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy. Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych. Zmiany dla osób pracujących na kilku etatach Zmiana sposobu rozliczania składki zdrowotnej "Przyjazne podatki to przede wszystkim niskie podatki" Putinflacja Soboń: Na zmianach skorzysta 13 mln podatników rozwiń > Likwidujemy słusznie krytykowaną tzw. ulgę dla klasy średniej. Ale jednocześnie obniżamy stawkę PIT do 12 proc. i to jest najmocniejsza obniżka od wielu lat, która obejmie miliony podatników - mówił Morawiecki na konferencji prasowej. Jak zaznaczył, jest to zmiana korzystna dla większości podatników, a neutralna dla reszty. Zmiany dla osób pracujących na kilku etatach Jak dodał Morawiecki, w projekcie zakłada się też uproszczenie rozliczenia kwoty wolnej dla zarabiających w kilku miejscach. W ten sposób osoby pracujące na kilku etatach będą mogły odczuć obniżkę już od pierwszej wypłaty - podkreślił. Zmiana sposobu rozliczania składki zdrowotnej Z kolei - jak wskazał szef rządu - proponowana zmiana sposobu rozliczania składki zdrowotnej oznacza niższe podatki dla 1,4 mln przedsiębiorców. "Przyjazne podatki to przede wszystkim niskie podatki" Szef rządu zauważył na piątkowej konferencji prasowej, że agresja Rosji na Ukrainę wywołała destabilizację gospodarczą w Europie. W związku z tym - jak podkreślił premier - rząd musi odpowiednio zareagować na niwie społeczno-gospodarczej. Rząd PiS w tak trudnych czasach nigdy nie chowa głowy w piasek, szukamy rozwiązań, najlepszych możliwych rozwiązań po to żeby nasz system podatkowy był jak najbardziej prosty, jak najbardziej sprawiedliwy - mówił Morawiecki dodając, że musi on też skłaniać do pracy i przedsiębiorczości. Według premiera "przyjazne podatki, to przede wszystkim podatki niskie, podatki proste, podatki sprawiedliwe". W tych niespokojnych czasach Polacy mogą mieć oparcie w państwie - zapewnił szef rządu. Putinflacja Rząd przyjął w piątek projekt nowelizacji ustawy o PIT, który zakłada obniżenie od 1 lipca br. dolnej stawki tego podatku z 17 proc. do 12 proc. Poza tym zlikwidowana zostanie tzw. ulga dla klasy średniej, a przedsiębiorcy będą mogli wyłączyć składki na ubezpieczenie zdrowotne z podstawy opodatkowania. Podczas konferencji prasowej po posiedzeniu rządu Morawiecki podkreślił, że Rosjanie rozpętali nie tylko konwencjonalną wojnę na Ukrainie, ale też wojnę gospodarczą, inflacyjną. Żeby kompensować ubytki w portfelach wiążące się z wysokimi cenami, a te wysokie ceny wiążą się z manipulacjami cenowymi Gazpromu i wojną na Ukrainie, proponujemy program niskie podatki, sprawiedliwe podatki i uproszczone podatki - powiedział premier. Jak mówił, efekty proponowanych zmian podatkowych spowodują, że zawirowania gospodarcze, z którymi mamy do czynienia na skutek "wojny inflacyjnej Putina, putinflacji” zostaną częściowo złagodzone. Ciekaw jestem, czy inne kraje pójdą w nasze ślady, też obniżą podatki. Nasze obniżki na pewno doprowadzą do częściowego skompensowania putinflacji - stwierdził szef rządu. Wysoka inflacja kiedyś minie - myślę, że już w przyszłym roku będziemy w trendzie malejącej inflacji, a niskie podatki zostaną – zaznaczył Morawiecki. Soboń: Na zmianach skorzysta 13 mln podatników Miesiąc temu pokazywaliśmy projekt zmian podatkowych w PIT, który dotyczy 25 mln podatników, który będzie korzystny dla 13 mln z nich, a dla reszty neutralny. Po jego wprowadzeniu ok. 15 mln podatników w Polsce nie będzie płacić PIT – powiedział wiceminister finansów Artur Soboń na piątkowej konferencji prasowej. Jak powiedział, „obniżka o 5 pkt. proc. robi wrażenie”, ale dodał, że to oznacza mniejsze podatki dochodowe o 30 proc., a dla przedsiębiorców możliwość odliczenia składki zdrowotnej od podstawy opodatkowania. Stwierdził także, że z części rozwiązań wprowadzonych od początku roku, takich jak abolicja podatkowa, rząd się wycofał. To był miesiąc konsultacji i dialogu społecznego, i to, że obecny projekt jest inny niż miesiąc temu jest wynikiem dialogu i kompromisu – powiedział Artur Soboń. Stwierdził także, że projekt zostanie wkrótce przesłany do Sejmu i że "liczy na współpracę wszystkich sił parlamentarnych w Polsce”. – To będzie dobry projekt, który sprawi, że podatki będą niższe i bardziej przewidywalne a system podatkowy będzie bardziej zrozumiały i jaśniejszy dla podatników – powiedział wiceminister finansów. Powiedział także, że liczy, iż ustawa zostanie uchwalona jak najszybciej, aby rozwiązania w niej zawarte mogły funkcjonować już od 1 lipca. Będziemy mieli jeden system podatkowy w rozliczeniu rocznym za 2022 r. i jeden system zaliczkowy od 1 lipca – powiedział Soboń. –Ten system jest na kolejne lata podatkowe – stwierdził. Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL Kup licencję

inflacja jest tą formą podatku którą można nałożyć bez ustawy